← Blog
1 czerwca 2026·6 min czytania

Garden Festival Wronki 2026 — dlaczego to jedno z najważniejszych wydarzeń tego lata

Nowa przestrzeń nad Wartą, 4 sceny, ponad 30 artystów i mój set na Scenie House. Dlaczego Garden Festival we Wronkach staje się kluczowym punktem na mapie festiwalowej Polski.

Garden Festival ma już za sobą wcześniejsze edycje, ale w 2026 roku przechodzi prawdziwą transformację. 4 lipca odbędzie się w zupełnie nowym miejscu — na Placu Olszynki nad Wartą we Wronkach — i w nowej konwencji, która zmienia to wydarzenie z lokalnej imprezy w pełnoprawny festiwal z czterema scenami i ponad trzydziestoma artystami. Wystąpię tam na Scenie House i szczerze mówiąc, czekam na ten dzień jak na mało co w tym sezonie.

Nowa przestrzeń, nowa konwencja

Wronki to nie jest oczywisty festiwalowy adres, ale właśnie dlatego ta lokalizacja działa na plus. Plac Olszynki nad Wartą to przestrzeń, która w letni dzień ma ogromny potencjał plenerowy — dużo zieleni, otwarta przestrzeń i bliskość wody tworzą klimat, którego nie da się zreplikować w starym, zadekowanym miejscu. Tym razem festiwal nie tylko zmienia adres, ale też całą formułę: z jednej sceny i lokalnej imprezy rośnie do wydarzenia z czterema strefami, które razem tworzą naprawdę poważną muzyczną mapę dnia.

Organizatorzy postawili na 4 sceny z różnymi profilami, co oznacza, że nie będzie tu jednej "głównej" sceny, przy której reszta się marnuje. Każda strefa ma swoją publiczność i swoją energię. To podejście znane z najlepszych europejskich festiwali — od Defected Croatia po Tomorrowland — gdzie odkrywanie scen jest częścią magii całego wydarzenia.

Scena House — dlaczego to ważne dla mnie

Wystąpię na Scenie House, która w tym składzie line-upu będzie jednym z najciekawszych punktów programu. House w Polsce przeżywa drugą młodość — szczególnie w formie, która łączy klasyczny groove z nowymi, melodyjnymi produkcjami. Nie będzie to czysty, suchy tech house. Przygotowuję set, który przechodzi od głębokiego afro house'u przez melodic house i progressive, aż po mocniejsze, peak-time'owe momenty — idealne na letni dzień nad rzeką.

Festiwalowa publiczność w czerwcu i lipcu to zazwyczaj bardziej otwarta grupa niż klubowa noc w listopadzie. Ludzie przychodzą gotowi na cały dzień muzyki, są bardziej podatni na eksperymenty i dłuższe, budujące sekwencje. Nie muszę od razu rzucać bangerem — mogę zacząć spokojniej, rozgrzać parkiet, a potem doprowadzić do momentu, w którym cała scena wybucha. To zupełnie inna dynamika niż klubowa godzina i bardzo ją lubię.

Co usłyszycie na festiwalu

Garden Festival to nie tylko house. 4 sceny oznaczają naprawdę zróżnicowaną muzyczną podróż — od klasycznego disco i funk po twardsze brzmienia techno i trance. Ponad 30 artystów na jeden dzień to bardzo konkretny line-up, który pozwala zarówno zatrzymać się przy jednej scenie, jak i spacerować między strefami, odkrywając nowe brzmienia.

Na Scenie House postawimy na house, który łączy to, co sprawdzone, z tym, co świeże. Będzie trochę klasyki, która nigdy nie wychodzi z mody, i trochę kawałków, które ostatnio sprawdzają mi się w klubach — takich, przy których widzę, że parkiet reaguje od pierwszych taktów. Lubię ten balans między bezpiecznymi dropami a nowościami, które jeszcze nie są przehitywane.

Jak przygotowuję set pod Wronki

Przygotowanie setu festiwalowego to dla mnie zawsze proces, który zaczynam przynajmniej 3-4 tygodnie wcześniej. Nie chodzi o to, żeby zrobić gotową playlistę i odtworzyć ją 1:1 — to nigdy nie działa. Chodzi o to, żeby przygotować "zbór narzędzi": 40-50 kawałków, które dobrze ze sobą brzmią, i mieć swobodę reagowania na atmosferę.

Pod Wronki skupiam się na kilku rzeczach:

  • Melodia nad groove'em — letnia, festiwalowa publiczność w Polsce reaguje na melodie bardziej niż na czysty beat. Afro house z wokalami, progressive z czytelnymi leadami, melodic house z euforicznymi momentami — to będzie trzon setu.
  • Dynamiczna budowa — zaczynam od niższego BPM i afro / deep house'u, stopniowo przechodzę w melodic i progressive, a na koniec ląduję w peak time'owym house i tech house z czytelnymi dropami. Nie chcę skakać po BPM-ach, ale chcę, żeby energia rosła naturalnie przez cały występ.
  • Polski akcent — lubię wrzucać kawałki, które polska publiczność zna i kocha. To nie znaczy, że gram komercyjne hity, ale jeśli w klubie reakcja na dany utwór była szalona, to na festiwalu zadziała jeszcze mocniej.

Dlaczego to wydarzenie ma znaczenie

Garden Festival Wronki to dla mnie coś więcej niż kolejna data w kalendarzu. To pokaz, że polskie festiwale mogą rosnąć w mniejszych miastach i budować własną tożsamość, nie kopiuąc Warszawy czy Gdyni. Wronki, podobnie jak Opalenica, gdzie gram kilka tygodni wcześniej, pokazują, że dobra muzyka elektroniczna nie potrzebuje wielkiego miasta, żeby przyciągnąć ludzi.

Dla mnie jako DJ-a to też ważny krok — set na dużej scenie festiwalowej to inne wyzwanie niż klubowa noc. Większa przestrzeń, bardziej zróżnicowana publiczność, otwarte powietrze i światło dzienne — wszystko to wpływa na to, jak buduję energię. Nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić, jak moje kawałki zagrają w tej konkretnej przestrzeni.

Jeśli planujecie lato 2026 i szukacie festiwalu, który łączy świeżość lokalizacji z poważnym line-upem — Garden Festival Wronki to adres, który trzeba mieć na radarze. 4 lipca, Plac Olszynki, Scena House. Do zobaczenia nad Wartą.

FestiwalWronkiHouseScena HouseLato 2026